fbpx
MENU

Plener Ślubny w Bieszczadach

Plener Ślubny w Bieszczadach

Kochamy nasze polskie góry, zawsze gdy mamy więcej wolnego czasu bez zastanowienia pakujemy się i wyruszamy w Tatry. Chyba to pierwsze oczarowanie nimi sprawiło, że nigdy nie skierowaliśmy naszego kierunku w stronę Bieszczad, pomimo że ogromnie chcieliśmy poznać na własnej skórze ich piękno.
Nasze pary nie przestają nas zaskakiwać i dzięki marzeniom Karoliny i Marka o plenerze w Bieszczadach, mogliśmy w końcu tam trafić.
Tych dwoje pozytywnie zakręconych ludzi mogliście już zobaczyć na naszym blogu dwukrotnie.
Podczas sesji narzeczeńskiej w Soho Factory oraz z dnia ich fantastycznego ślubu i wesela.

Nic nie dzieje się bez przyczyny

Sesja miała odbyć się na Połoninie Wetlińskiej o zachodzie słońca, jednak złośliwość rzeczy martwych sprawiła, że Karolinie i Markowi nie udało się dotrzeć planowanego dnia przed porą która pozwoliłaby nam dotrzeć na szczyt.
Bardzo wierzymy, że nic nie dzieje się bez przyczyny, tego dnia zachód słońca był słabo widoczny przez zachmurzanie. Szybka zmiana planu i decyzja, że robimy plener o wschodzie. Wtedy jednak pojawiła się myśl, że przecież będziemy wchodzić o bardzo wczesnej porze, gdzie będzie ciemno. Oczywiście musiał mi się przypomnieć film ”Zjawa” i dość nie przyjemne spotkanie głównego bohatera z niedźwiedziem.
Dobra, ale nie ma co panikować, najlepiej zapytać u źródła czy taka wyprawa jest bezpieczna. Właściciel pensjonatu, w którym spędzaliśmy pobyt okazał się ratownikiem GOPR-u. Nasz ”wybawca” poinstruował nas jak sprawić aby spotkanie ze zwierzyną zmniejszyć do minimum, za sprawą włączonej muzyki z telefonu i dosyć głośnego rozmawiania.

Plener Ślubny w Bieszczadach

Po niespełna godzinie dotarliśmy na Połoninę Wetlińską. Tego widoku nie da opisać się słowami – Jesteśmy w Niebie.
Słońce postanowiło obudzić się trochę wcześniej i gdy dotarliśmy na górę zaczęło już wschodzić.
Karolina i Marek to twardziele, nie musieliśmy nic mówić że nie ma czasu na przebranie się w schronisku.
Nie zdążyliśmy wyjąć aparatów z plecaków, a oni już byli gotowi. Temperatura nie rozpieszczała, a wiatr dodatkowo ją obniżał.

Fotografujemy bardzo intensywnie, rozumiemy się idealnie, po chwili już wiemy że zdjęcia będą piękne.
Sesja trwała 25 minut, zimno nie pozwało na dłużej. Może się to wydawać szaleństwem przez pryzmat rozmachu logistycznego i poświecenia ze strony młodej pary, ale czy jest jakiś określony wyznacznik ile powinna trwać sesja aby wyszły dobre zdjęcia ? Oczywiście, że nie. Dwa zdjęcia z sesji zostały wyróżnione przez stronę LOOKSLIKEFILM, gdzie trafiają najlepsze prace fotografów z całego świata. To jeszcze bardziej uświadomiło nas, że czas nie jest ważny.
Jesteśmy pełni podziwu dla Karoliny i Marka, i ich niesamowitego zaangażowania podczas sesji, z nimi moglibyśmy jechać w najdziksze zakamarki świata.

Była to wspaniała przygoda, której nigdy nie zapomnimy. Nie przedłużając zapraszamy Was do oglądania!

slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczadyslubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady slubny_bieszczady

Niesamowite zdjęcia! Nieziemskie widoki. Pięknie 🙂

Zdjęcia zapierają dech w piersiach! <3

Oj tak, nieziemskie miejsce :), Dziękujemy <3

Jasuuuuuuuuuuuuuu! jak pięknie <3

Malarze w Parze

Dziękujemy <3

Dodaj komentarz

CLOSE